Date

Stał jak zwykle opierając się o ścianę bez najmniejszego entuzjazmu. A może tylko tak sie jej wydawało, bo jego twarz w większości zakryta jest maską.
- Sakura czy ty mnie unikasz?
- Ja? Nie no skąd, w życiu.
- Wiem, ze dużo pracujesz ale jesteś bardzo młoda i powinnaś korzystać póki możesz.
- Ja po prostu .. no wczoraj to .. zaskoczyłeś mnie.
- Bo widzisz, nie mogę tego dłużej ukrywać. Podobasz mi się. Tak wiem, że dzieli nas dużo ale nie mogę tego powstrzymać. Starałem sie wczora…..- nie dokończył bo Tsunade nagle pojawiła się znikąd.
- Sakura na śmierć zapomniałam. Musisz mnie zastąpić podczas operacji. Ostatnio jeden z członków ANBU wrócił z misji ledwo żywy. Ja niestety nie mogę przełożyć moich spraw ale wiem, że nauczyłam cie wszystkiego więc dasz sobie radę. Uff, to są dokumenty, zapoznaj się z nimi i do dzieła. A ty Kakashi co tu jeszcze robisz? Nie masz pracy, chętnie dam ci jakąś misje skoro tak się nudzisz, że spacerujesz bez celu.
Gdy Hatake miał już odpowiedzieć Haruno szybko się wtrąciła.
- Przecież sensei dopiero co wrócił do zdrowia, nie powinnas go tak przemęczać.
- Tak, tak tylko żartowałam. – odparła Hokage po czym wróciła do swojego gabinetu.
Pozostała dwójka przez chwilę odprowadzała ją wzrokiem a następnie spojrzeli po sobie.
- Więc co chciałeś mi powiedzieć? – spytała, mimo że twarz jej się mocno zarumieniła.
- Myślę, że to nie miejsce na takie rozmowy. Spotkajmy się wieczorem, pójdziemy coś zjeść. – pełen nadziei czekał na reakcję dziewczyny, która uroczo się uśmiechała.
- Czemu nie, z przyjemnością. – odparła radośnie. Motyle w jej brzuchu dały o sobie znać.
- Świetnie, więc o 19:00 u Ichiraku.
- Cieszę się, do zobaczenia.
- Ja też. – mówiąc to wręcz pożerał dziewczynę wzrokiem.
Po tych słowach rozeszli się w swoje strony. Kakashi jak zwykle na pełnym luzie, za to Haruno prawie mdlała. Musiała jednak odłożyć tę sprawę na bok, ponieważ czekała ją operacja do wykonania.
Hatake w sumie już był znudzony tym „dochodzeniem do zdrowia” i miał ochotę na jakąś misję, ale obie kobiety były nieugięte. Do głowy przyszła mu myśl, że pewnie Naruto jej na placu treningowym, więc postanowił mu troche pomoć.
- Hej Naruto! – zawołał.
- Kakashi sensei jak dobrze, że jesteś! – ucieszył się Uzumaki.
- Ostatnio chciałeś, żeby ponadzorować twój trening, więc jestem.
- Ale to było miesiąc temu. – odburknął, z myślą jak daleko jest w myślach mistrza.
- Oj oj tak wyszło. – Hatake podrapał się po karku z uśmiechem.
- Dobra, ważne że w końcu jesteś, bo mam sprawę. – uśmiech nie schodził mu z twarzy.
- Mów, chcesz dopracować Rasengana czy skupić się na żywiole wiatru?
- Yyyy …
- Rozumiem chcesz poznać nową technikę, ale jak juz mówiłem ci nie raz, że musisz napierw doszlifować wszystkie, które już znasz.
- Nie, nie mi raczej chodzi o …
- No wyrzuć to z siebie.
- O kobietę. – dodał krótko.
Kakashi był wyraźnie bardzo zaskoczony, zdziwiony wręcz. Wiedział, że Naruto spotyka się z Hinatą ale przecież to trening był zawsze na pierwszym miejscu.
- Mów.
- Chodzi o to, że niedługo są jej urodziny i chciałbym dać jej coś z czego będzie zadowolona, ale nie znam się na tych sprawach i nie bardzo wiem co kupić.
- Hmm w sumie to ja też nie bardzo się na tym znam. Zawsze się poświęcałem pracy i .. – Naruto przerwał mu głośnym chrząknięciem.
- Przestań mi mydlić oczy. – Uzumaki wpatrywał sie w mistrza z chytrym uśmieszkiem.
- Nie wiem o co ci chodzi. – próbował zbyć chłopaka.
- Hinata mi wszystko powiedziała, podobno mistrz i Sakura ten coś tam, wiadomo.
Hatake zaskoczony powiedział chłopakowi o swoich uczuciach ale i o obawach, Naruto słuchał w skupieniu po czym oznajmił:
- Nic wam nie stoi na drodze. Będę wam kibicował bo wiem, że dacie sobie dużo szczęścia. Sakura potrafi być ciepła a najważniejsze, że z mistrzem będzie bezpieczna, więc przestanę się o nią martwić. – gdy skończył mówić poklepał jounina na ramieniu.
- Obiecuję, że jeśli ona będzie chciała ze mną być to będę ją strzegł jak oka w głowie. Nie pozwole jej zranić.
- I o to chodzi. A wracając do tego prezentu to ..
- Myślę, że najbardziej się ucieszy jak podarujesz jej coś zrobionego własnoręcznie.
- O! I to jest myśl. Dzieki sensei i powodzenia.
- Dobra, dobra a teraz trenuj jeśli chcesz być silniejszy ode mnie i móc wyrywać laski!
- Sensei ty nie wyrywasz lasek chyba coś jeszcze się w twojej głowie nie poukładało jak należy!
Obaj zaczeli się śmiać i tak im minął dzień aż do wieczora. Kakashiemu została godzina do randki. Tak, nie mówił sobie, że to zwykłe spotkanie czy kolacja ale właśnie randka.
Haruno była już od 40 minut w domu, który wyglądał jak pobojowisko. Wszędzie walały się ubrania, buty, kosmetyki i wszystkie inne przedmioty, których używa zwyczajna kobieta. Ciągle krzyczała na głos:
- W CO JA SIĘ UBIORĘ!!
Totalny chaos zarówno w głowie jak i w mieszkaniu. Gdy przeglądała szuflady w celu znalezienia flakonika perfum w ręce wpadł jej znajomy list. Był to list miłosny od Gaary. Nikt w wiosce nie wie, że Sakura i Gaara mieli krótki ale namiętny romans jakis czas temu. Nie udało im sie utzrymać tego uczucia przez ogromną odległość i co najważniejsze Haruno nie chciała, żeby ludzie o tym wiedzieli i plotkowali, że wskoczyła do łóżka Kazekage. Któregoś razu powiedziała mu o tym po czym wróciła do wioski. Gaara szanował jej decyzję i nie nalegał aby została ale z tego co słyszała od Temari, to ciężko mu było.
- Było mineło. – szepneła do siebie i włożyła list spowrotem na dno głębokiej szuflady.
Pół godziny przed spotkaniem dziewczyna o dziwo była gotowa. Miała na sobie krótką, granatową spódniczkę, czarne kozaki a to tego różowa bluzka wykończona koronką z herbem klanu Haruno. Włosy rozpuściła, zrobiła lekki makijaż, który podkreślał jej szmaragdowe oczy i wyszła.
Kakashi mimo przeczytanych książek nie bardzo radził sobie z kobietami. Wiedział, że to on zapłaci za kolacje ale już o kwiatach nie pomyślał. Szedł w stronę Ichiraku Ramen i układał w głowie scenariusze i gotowe zdania jakie powinien powiedzieć dziewczynie.
Sakura dotarła na miejsce pierwsza. Czekając, zaczęła czytać wywieszone menu gdy nagle poczuła, że ktoś za nią stoi. Kakashi pocałował delikatnie jej szyję i przywitał się. Haruno odwróciła się twarzą do mężczyzny, który był bardzo blisko i czuła jego niesamowity, podniecający, męski zapach. Chciała rzucić się w jego ramiona ale wciąż uważała, że to trochę za szybko. Tak więc uśmiechneli się do siebie i weszli do baru.

Stał jak zwykle opierając się o ścianę bez najmniejszego entuzjazmu. A może tylko tak sie jej wydawało, bo jego twarz w większości zakryta jest maską.

- Sakura czy ty mnie unikasz?

- Ja? Nie no skąd, w życiu.

- Wiem, ze dużo pracujesz ale jesteś bardzo młoda i powinnaś korzystać póki możesz.- Ja po prostu .. no wczoraj to .. zaskoczyłeś mnie.

- Bo widzisz, nie mogę tego dłużej ukrywać. Podobasz mi się. Tak wiem, że dzieli nas dużo ale nie mogę tego powstrzymać. Starałem się wczor…..- nie dokończył bo Tsunade nagle pojawiła się znikąd.

- Sakura na śmierć zapomniałam. Musisz mnie zastąpić podczas operacji. Ostatnio jeden z członków ANBU wrócił z misji ledwo żywy. Ja niestety nie mogę przełożyć moich spraw ale wiem, że nauczyłam cie wszystkiego więc dasz sobie radę. Uff, to są dokumenty, zapoznaj się z nimi i do dzieła. A ty Kakashi co tu jeszcze robisz? Nie masz pracy, chętnie dam ci jakąś misje skoro tak się nudzisz, że spacerujesz bez celu.

Gdy Hatake miał już odpowiedzieć Haruno szybko się wtrąciła.

- Przecież sensei dopiero co wrócił do zdrowia, nie powinnaś go tak przemęczać.

- Tak, tak tylko żartowałam. – odparła Hokage po czym wróciła do swojego gabinetu.

Pozostała dwójka przez chwilę odprowadzała ją wzrokiem a następnie spojrzeli po sobie.

- Więc co chciałeś mi powiedzieć? – spytała, mimo że twarz jej się mocno zarumieniła.

- Myślę, że to nie miejsce na takie rozmowy. Spotkajmy się wieczorem, pójdziemy coś zjeść. – pełen nadziei czekał na reakcję dziewczyny, która uroczo się uśmiechała.

- Czemu nie, z przyjemnością. – odparła radośnie. Motyle w jej brzuchu dały o sobie znać.

- Świetnie, więc o 19:00 u Ichiraku.

- Cieszę się, do zobaczenia.

- Ja też. – mówiąc to wręcz pożerał dziewczynę wzrokiem.

Po tych słowach rozeszli się w swoje strony. Kakashi jak zwykle na pełnym luzie, za to Haruno prawie mdlała. Musiała jednak odłożyć tę sprawę na bok, ponieważ czekała ją operacja do wykonania.
Hatake w sumie już był znudzony tym „dochodzeniem do zdrowia” i miał ochotę na jakąś misję, ale obie kobiety były nieugięte. Do głowy przyszła mu myśl, że pewnie Naruto jej na placu treningowym, więc postanowił mu trochę pomóc.

- Hej Naruto! – zawołał.

- Kakashi sensei jak dobrze, że jesteś! – ucieszył się Uzumaki.

- Ostatnio chciałeś, żeby ponadzorować twój trening, więc jestem.

- Ale to było miesiąc temu. – odburknął, z myślą jak daleko jest w myślach mistrza.

- Oj oj tak wyszło. – Hatake podrapał się po karku z uśmiechem.

- Dobra, ważne że w końcu jesteś, bo mam sprawę. – uśmiech nie schodził mu z twarzy.

- Mów, chcesz dopracować Rasengana czy skupić się na żywiole wiatru?

- Yyyy …

- Rozumiem chcesz poznać nową technikę, ale jak juz mówiłem ci nie raz, że musisz najpierw doszlifować wszystkie, które już znasz.

- Nie, nie mi raczej chodzi o …- No wyrzuć to z siebie.

- O kobietę. – dodał krótko. Kakashi był wyraźnie bardzo zaskoczony, zdziwiony wręcz. Wiedział, że Naruto spotyka się z Hinatą ale przecież to trening był zawsze na pierwszym miejscu.

- Mów.

- Chodzi o to, że niedługo są jej urodziny i chciałbym dać jej coś z czego będzie zadowolona, ale nie znam się na tych sprawach i nie bardzo wiem co kupić.

- Hmm w sumie to ja też nie bardzo się na tym znam. Zawsze się poświęcałem pracy i .. – Naruto przerwał mu głośnym chrząknięciem.

- Przestań mi mydlić oczy. – Uzumaki wpatrywał się w mistrza z chytrym uśmieszkiem.

- Nie wiem o co ci chodzi. – próbował zbyć chłopaka.

- Hinata mi wszystko powiedziała, podobno mistrz i Sakura ten coś tam, wiadomo.

Hatake zaskoczony powiedział chłopakowi o swoich uczuciach ale i o obawach, Naruto słuchał w skupieniu po czym oznajmił:

- Nic wam nie stoi na drodze. Będę wam kibicował bo wiem, że dacie sobie dużo szczęścia. Sakura potrafi być ciepła a najważniejsze, że z mistrzem będzie bezpieczna, więc przestanę się o nią martwić. – gdy skończył mówić poklepał jounina po ramieniu.

- Obiecuję, że jeśli ona będzie chciała ze mną być to będę ją strzegł jak oka w głowie. Nie pozwolę jej zranić.

- I o to chodzi. A wracając do tego prezentu to ..

- Myślę, że najbardziej się ucieszy jak podarujesz jej coś zrobionego własnoręcznie.

- O! I to jest myśl. Dzięki sensei i powodzenia.

- Dobra, dobra a teraz trenuj jeśli chcesz być silniejszy ode mnie i móc wyrywać laski!

- Sensei ty nie wyrywasz lasek chyba coś jeszcze się w twojej głowie nie poukładało jak należy!

Obaj zaczęli się śmiać i tak im minął dzień aż do wieczora. Kakashiemu została godzina do randki. Tak, nie mówił sobie, że to zwykłe spotkanie czy kolacja ale właśnie randka.
Haruno była już od 40 minut w domu, który wyglądał jak pobojowisko. Wszędzie walały się ubrania, buty, kosmetyki i wszystkie inne przedmioty, których używa zwyczajna kobieta. Ciągle krzyczała na głos:

- W CO JA SIĘ UBIORĘ!!

Totalny chaos zarówno w głowie jak i w mieszkaniu. Gdy przeglądała szuflady w celu znalezienia flakonika perfum w ręce wpadł jej znajomy list. Był to list miłosny od Gaary. Nikt w wiosce nie wie, że Sakura i Gaara mieli krótki ale namiętny romans jakiś czas temu. Nie udało im się utrzymać tego uczucia przez ogromną odległość i co najważniejsze Haruno nie chciała, żeby ludzie o tym wiedzieli i plotkowali, że wskoczyła do łóżka Kazekage. Któregoś razu powiedziała mu o tym po czym wróciła do wioski. Gaara szanował jej decyzję i nie nalegał aby została ale z tego co słyszała od Temari, to ciężko mu było.

- Było minęło. – szepnęła do siebie i włożyła list z powrotem na dno głębokiej szuflady.

Pół godziny przed spotkaniem dziewczyna o dziwo była gotowa. Miała na sobie krótką, granatową spódniczkę, czarne kozaki a to tego różowa bluzka wykończona koronką z herbem klanu Haruno. Włosy rozpuściła, zrobiła lekki makijaż, który podkreślał jej szmaragdowe oczy i wyszła.

Kakashi mimo przeczytanych książek nie bardzo radził sobie z kobietami. Wiedział, że to on zapłaci za kolacje ale już o kwiatach nie pomyślał. Szedł w stronę Ichiraku Ramen i układał w głowie scenariusze i gotowe zdania jakie powinien powiedzieć dziewczynie.
Sakura dotarła na miejsce pierwsza. Czekając, zaczęła czytać wywieszone menu gdy nagle poczuła, że ktoś za nią stoi. Kakashi pocałował delikatnie jej szyję i przywitał się. Haruno odwróciła się twarzą do mężczyzny, który był bardzo blisko i czuła jego niesamowity, podniecający, męski zapach. Chciała rzucić się w jego ramiona ale uważała, że nie wypada. Tak więc uśmiechnęli się do siebie i weszli do baru.

Indecision

Z daleka poznała, że ów postać to Hatake. Wściekłość rosła z każdym krokiem, w oczach paliła się rządza mordu. Sakura nie znosiła sprzeciwu podobnie jak Tsunade.
- Co ty do cholery robisz Kakashi?! Jak ci zaraz przypierdole to ci się odechce ignorować moje polecenia ty .. – dziewczyna nagle zamilkła widząc jego twarz bardzo blisko swojej. Jego szybkość jest imponująca, przed chwilą był kilka metrów dalej by teraz stać bezpośrednio przed dziewczyną. Czuli na sobie swoje oddechy, patrzyli głęboko w oczy co w tej sytuacji było krępujące. Stali tak w milczeniu przez krótką chwilę, która dla Haruno wydała się wiecznością. Przez ciało dziewczyny przeszedł dreszczyk podniecenia. W końcu oprzytomniała i dokończyła już spokojniej.
- Nie pozwoliłam na wypis, nie powinienieś.
- Spokojnie, czuję się dobrze. Bywało gorzej. – Kakashi wydawał się nie przejmować tym, że lekko zawstydził swoją byłą uczennicę.
Po chwili Haruno cofneła się o krok aby nabrać dystansu. W dalszym ciągu nie była pewna swoich uczuć. Wmawiała sobie, że to tylko platoniczne zauroczenie, że minie. Lecz Kakashi .. no właśnie Kakashi .. on był pewny. Pewny tego, że mała dziewczynka należąca do jego grupy, teraz stała się wykształconą i piękną kobietą, w której się zakochał. Zawsze samotny, teraz uwierzył w miłość. Postanowił postawić sprawę jasno, więc znów zbliżył się do Sakury ale dziewczyna odwróciła twarz.
- Kakashi ja muszę już iść, od rana mam mnóstwo pracy. Dbaj o siebie i przyjdź zrobić ponowne badania. – wykrzyczała to na niemal jednym wydechu i nie patrząc na mężczyznę wbiegła do domu. Szybko zamknęła drzwi i oparła się o nie plecami, po czym lekko zjeżdżała w dół aż usiadła na podłodze. Setki myśli kłębiły się w jej głowie. Co to wszystko miało znaczyć. Serce waliło jak oszalałe a ciało odmówiło posłuszeństwa. Siedziała dalej w takim bezruchu, podczas gdy na zewnątrz Hatake wpatrywał się w zamknięte drzwi od mieszkania Sakury. Po kilku minutach odszedł wolnym krokiem.
- O co chodzi? To niemożliwe. – mówiła sama do siebie, gdy już się pozbierała i wstała z podłogi. Ta sytuacja była wyjątkowo dziwna, sensei nigdy nie zachowywał się w ten sposób. W jednej chwili w sercu dziewczyny pojawiła się nadzieja, że to może być miłość a zaraz potem strach, że wszystko źle odebrała i znowu ulokuje swoje uczucia w niewłaściwym człowieku.
Po gorącej kąpieli, wypiła kubek herbaty poczym położyła się do snu. Mimo wizji wczesnego wstawania nie mogła zasnąć.
W domu Kakashiego jak zwykle cicho i pusto. Hatake przywykł już do takiego stylu życia, więc nie robiło to na nim żadnego wrażenia. Zjadł pożądną kolację, przejrzał przygotowane dla Tsunade raporty, zrzucił ubrania zalegające jego łóżku a następnie wziął swoją ulubioną książkę i rozsiadł się wygodnie. Czytanie książek Jirayi pozwalało mu się szybko i łatwo zrelaksować. Nie był to geniusz literacki ale stosunki damsko-męskie były opisane bardzo zabawnie. Sam tytuł mówił sam za siebie – „Różnica miłości – gwałt a flirt”. No tak zbieranie informacji w barach z hostessami musiało się tak skończyć. Pierwszy raz nie mógł się skupić na czytaniu. Wciąż miał przed oczami jej delikatną twarz. Po chwili namysłu doszedł do wniosku, że ona nic do niego nie czuje a on sam się tylko wygłubił.
- Do kurwy nędzy jaki ja jestem głupi. – wydukał i cisnął pięścią prosto w poduszkę. Był na siebie wściekły. Mimo usilnych starań, również szybko nie zasnął.
Tymczasem w mieszkaniu Naruto atmosfera była genialna. Chłopak w końcu namówił Hinatę, by ta przygotowała mu onigiri choć było już koło 22:00.
- Hinatka, dziękuję Ci skarbie. Jestem głodny jak wilk. – przytulił się do swojej ukochanej gdy ta pilnowała ryżu, żeby się nie rozgotował. Mimo wciąż objawiającej się nieśmiałości potrafiła się wyluzować przy blondynie. Uwielbiała gdy przytulał się swoim umięśnionym ciałem do jej pleców.
- Jedzenie o tej porze jest niezdrowe ale wolę żebyś zjadł ryż niż te zupki instant. – powiedziała swoim cichym głosem ciągle się uśmiechając na co chłopak tylko zamruczał.
Po kilku minutach Naurto pochłonął posiłek i w ramach podziękowania pocałował Hyuugę w czoło. Ta lekko się zarumieniła i przytuliła się do jego ciała. Siedzieli, oglądając jakiś mało interesujący film.
- Ten film jest beznadziejny! Na jutro wypożyczę coś fajnego. – Naruto pełen energii uśmiechnął się szeroko.
- Ehm, Naruto? Rozmawiałeś ostatnio z Sakurą?
- No w sumie to mało. Ostanio jest jakaś zabiegana strasznie a co?
- Spotkałyśmy się niedawno i dowiedziałam się czegoś interesującego.
- Serio? Powiedz co. – dociekał wyraźnie zainteresowany.
- Podobno ona i Kakashi maja się ku sobie. – odparła z zadziornym uśmiechem.
- Nie! Żartujesz sobie! – Naruto nie mógł uwierzyć, aż wstał na równe nogi.
- Hah i ja wiem o tym pierwsza! – dodała triumfalnie.
- Nie przeszkadza jej to, że jest od niej o tyle starszy?
- Nie wybiegaj w przyszłość. Nie są razem ani nic tylko Sakura mówiła, że chyba się zakochała.
- Dobre. Hmm jeżeli będą tak szczęsliwi jak my to trzymam kciuki. – uśmiechnął się i znów przytulił do dziewczyny.
Uzumaki i Hyuuga są razem od trzech miesięcy a uczucie tylko rośnie. Podczas gdy na jednej misji Hinata się przełamała i wyznała mu miłość, chłopak prawie oszalał z radości. Zawsze mu się podobała i imponowała tym, że potrafi cięzko pracować aby się doskonalić ale była zawsze taka nieśmiała i niedostępna. Od tamtej pory zmieniła się na lepsze, wyluzowała i trochę pokonała nieśmiałość ale dalej czasem tego nie kontroluje i zdaża się jej znów zachowywać jak dawniej. Blondynowi to sporadyczne zachowanie nie przeszkadza a wręcz uważa, że jest urocze.
Po filmie zaczął się program, który pochłonął dziewczynę do końca i nawet nie zauważyła, że Naruto usnął z głową na jej kolanach. Hinata tylko się uśmiechnęła i pogładziła jego włosy. Po chwili naszła ją myśl jak go zaciągnie do łóżka. Nie mogę przecież spać na sofie. Dobudzić się go nie dało więc dała za wygraną, przykryła go kocem a sama poszła do sypialni.
Następnego dnia rano Sakura po długiej i ciężkiej walce we własnym łóżku musiała poddać się lenistwu i wstać. Przeciągnęła się jeszcze raz i poszła do łazienki, żeby umyć twarz zimną wodą dla orzeźwienia. Po śniadaniu, obejrzeniu wiadomości spojrzała na zegarek.
- O cholera! Zaraz się spóźnię! – w jednej chwili złapała torbę i wybiegła z domu.
Prawie biegła, w głowie już miała wizje wściekłej Tsunade, która czeka na dokumenty ze szpitala, które miały być na wczoraj. Z impetem wtargnęła do swojego gabinetu. Mimo, że obchód dziś należał do innego lekarza, Sakura lubiła dopilnować wszystkiego sama, więc w wolnych chwilach sama odwiedzała pacjentów. Teraz priorytetem były papiery dla Hokage. Na biurku dziewczyny stały puste kubki po kawie i stos segregatorów. Gdy skończyła powiedziała to co zawsze mówi w takich chwilach jej przełożona – „Nienawidzę papierkowej roboty!”. Wykończona zebrała wszystko i szybko udała się w stronę budynku Hokage. Zbliżając się do drzwi zobaczyła Kakashiego, który najwidoczniej też idzie złożyć raporty.
- O Matko i co ja mam zrobić. Jak się zachować po wczorajszym. Nawet nie wiem co on miał na myśli. – stukała się w głowę, próbując wymyślić racjonalne wyście z tej sytuacji. Postanowiła poczekać chwilę w holu a gdy Hatake wyjdzie ona spokojnie spotka się z Tsunade.
Po około 20 minutach mężczyzna wyszedł i jak się wydawało nie zorientował się, że Haruno go obserwuje. Dziewczyna podbiegła do drzwi i weszła bez pukania.
- Jesteś nareszcie! Dawaj te papiery. – Sakura podała gruby plik dokumentów.
- Aż tyle! Nienawidzę tych papierów. – Tsunade położyła czoło na blacie.
- Ja też. – odparła cicho Haruno.
- Przestańcie narzekać! – Shizune jako jedyna mogła przywrócić je do pionu.
- No .. – odparły obie bez entuzjazmu po czym Sakura wyszła z gabinetu w celu ponownego pojawienia się w szpitalu.
Idąc korytarzem nagle zorientowała się, że powinna skonsultować z przełożoną jeden przypadek. Odwróciła się szybko i ujrzała przed sobą Hatake opierającego się o ścianę.

Z daleka poznała, że ów postać to Hatake. Wściekłość rosła z każdym krokiem, w oczach paliła się rządza mordu. Sakura nie znosiła sprzeciwu podobnie jak Tsunade.

- Co ty do cholery robisz Kakashi?! Jak ci zaraz przypierdole to ci się odechce ignorować moje polecenia ty .. – dziewczyna nagle zamilkła widząc jego twarz bardzo blisko swojej. Jego szybkość jest imponująca, przed chwilą był kilka metrów dalej by teraz stać bezpośrednio przed dziewczyną. Czuli na sobie swoje oddechy, patrzyli głęboko w oczy co w tej sytuacji było krępujące. Stali tak w milczeniu przez krótką chwilę, która dla Haruno wydała się wiecznością. Przez ciało dziewczyny przeszedł dreszczyk podniecenia. W końcu oprzytomniała i dokończyła już spokojniej.

- Nie pozwoliłam na wypis, nie powinienieś.

- Spokojnie, czuję się dobrze. Bywało gorzej. – Kakashi wydawał się nie przejmować tym, że lekko zawstydził swoją byłą uczennicę.

Po chwili Haruno cofneła się o krok aby nabrać dystansu. W dalszym ciągu nie była pewna swoich uczuć. Wmawiała sobie, że to tylko platoniczne zauroczenie, że minie. Lecz Kakashi .. no właśnie Kakashi .. on był pewny. Pewny tego, że mała dziewczynka należąca do jego grupy, teraz stała się wykształconą i piękną kobietą, w której się zakochał. Zawsze samotny, teraz uwierzył w miłość. Postanowił postawić sprawę jasno, więc znów zbliżył się do Sakury ale dziewczyna odwróciła twarz.

- Kakashi ja muszę już iść, od rana mam mnóstwo pracy. Dbaj o siebie i przyjdź zrobić ponowne badania. – wykrzyczała to na niemal jednym wydechu i nie patrząc na mężczyznę wbiegła do domu. Szybko zamknęła drzwi i oparła się o nie plecami, po czym lekko zjeżdżała w dół aż usiadła na podłodze. Setki myśli kłębiły się w jej głowie. Co to wszystko miało znaczyć. Serce waliło jak oszalałe a ciało odmówiło posłuszeństwa. Siedziała dalej w takim bezruchu, podczas gdy na zewnątrz Hatake wpatrywał się w zamknięte drzwi od mieszkania Sakury. Po kilku minutach odszedł wolnym krokiem.

- O co chodzi? To niemożliwe. – mówiła sama do siebie, gdy już się pozbierała i wstała z podłogi. Ta sytuacja była wyjątkowo dziwna, sensei nigdy nie zachowywał się w ten sposób. W jednej chwili w sercu dziewczyny pojawiła się nadzieja, że to może być miłość a zaraz potem strach, że wszystko źle odebrała i znowu ulokuje swoje uczucia w niewłaściwym człowieku. Po gorącej kąpieli, wypiła kubek herbaty poczym położyła się do snu. Mimo wizji wczesnego wstawania nie mogła zasnąć.
W domu Kakashiego jak zwykle cicho i pusto. Hatake przywykł już do takiego stylu życia, więc nie robiło to na nim żadnego wrażenia. Zjadł pożądną kolację, przejrzał przygotowane dla Tsunade raporty, zrzucił ubrania zalegające jego łóżku a następnie wziął swoją ulubioną książkę i rozsiadł się wygodnie. Czytanie książek Jirayi pozwalało mu się szybko i łatwo zrelaksować. Nie był to geniusz literacki ale stosunki damsko-męskie były opisane bardzo zabawnie. Sam tytuł mówił sam za siebie – „Różnica miłości – gwałt a flirt”. No tak zbieranie informacji w barach z hostessami musiało się tak skończyć. Pierwszy raz nie mógł się skupić na czytaniu. Wciąż miał przed oczami jej delikatną twarz. Po chwili namysłu doszedł do wniosku, że ona nic do niego nie czuje a on sam się tylko wygłupił.

- Do kurwy nędzy jaki ja jestem głupi. – wydukał i cisnął pięścią prosto w poduszkę. Był na siebie wściekły. Mimo usilnych starań, również szybko nie zasnął.
Tymczasem w mieszkaniu Naruto atmosfera była genialna. Chłopak w końcu namówił Hinatę, by ta przygotowała mu onigiri choć było już koło 22:00.

- Hinatka, dziękuję Ci skarbie. Jestem głodny jak wilk. – przytulił się do swojej ukochanej gdy ta pilnowała ryżu, żeby się nie rozgotował. Mimo wciąż objawiającej się nieśmiałości potrafiła się wyluzować przy blondynie. Uwielbiała gdy przytulał się swoim umięśnionym ciałem do jej pleców.

- Jedzenie o tej porze jest niezdrowe ale wolę żebyś zjadł ryż niż te zupki instant. – powiedziała swoim cichym głosem ciągle się uśmiechając na co chłopak tylko zamruczał.

Po kilku minutach Naruto pochłonął posiłek i w ramach podziękowania pocałował Hyuugę w czoło. Ta lekko się zarumieniła i przytuliła się do jego ciała. Siedzieli, oglądając jakiś mało interesujący film.

- Ten film jest beznadziejny! Na jutro wypożyczę coś fajnego. – Naruto pełen energii uśmiechnął się szeroko.

- Ehm, Naruto? Rozmawiałeś ostatnio z Sakurą?

- No w sumie to mało. Ostanio jest jakaś zabiegana strasznie a co?

- Spotkałyśmy się niedawno i dowiedziałam się czegoś interesującego.

- Serio? Powiedz co. – dociekał wyraźnie zainteresowany.

- Podobno ona i Kakashi maja się ku sobie. – odparła z zadziornym uśmiechem.

- Nie! Żartujesz sobie! – Naruto nie mógł uwierzyć, aż wstał na równe nogi.

- Hah i ja wiem o tym pierwsza! – dodała triumfalnie.

- Nie przeszkadza jej to, że jest od niej o tyle starszy?

- Nie wybiegaj w przyszłość. Nie są razem ani nic tylko Sakura mówiła, że chyba się zakochała.

- Dobre. Hmm jeżeli będą tak szczęsliwi jak my to trzymam kciuki. – uśmiechnął się i znów przytulił do dziewczyny.

Uzumaki i Hyuuga są razem od trzech miesięcy a uczucie tylko rośnie. Podczas gdy na jednej misji Hinata się przełamała i wyznała mu miłość, chłopak prawie oszalał z radości. Zawsze mu się podobała i imponowała tym, że potrafi cięzko pracować aby się doskonalić ale była zawsze taka nieśmiała i niedostępna. Od tamtej pory zmieniła się na lepsze, wyluzowała i trochę pokonała nieśmiałość ale dalej czasem tego nie kontroluje i zdaża się jej znów zachowywać jak dawniej. Blondynowi to sporadyczne zachowanie nie przeszkadza a wręcz uważa, że jest urocze.

Po filmie zaczął się program, który pochłonął dziewczynę do końca i nawet nie zauważyła, że Naruto usnął z głową na jej kolanach. Hinata tylko się uśmiechnęła i pogładziła jego włosy. Po chwili naszła ją myśl jak go zaciągnie do łóżka. Nie mogę przecież spać na sofie. Dobudzić się go nie dało więc dała za wygraną, przykryła go kocem a sama poszła do sypialni.
Następnego dnia rano Sakura po długiej i ciężkiej walce we własnym łóżku musiała poddać się lenistwu i wstać. Przeciągnęła się jeszcze raz i poszła do łazienki, żeby umyć twarz zimną wodą dla orzeźwienia. Po śniadaniu, obejrzeniu wiadomości spojrzała na zegarek.

- O cholera! Zaraz się spóźnię! – w jednej chwili złapała torbę i wybiegła z domu.

Prawie biegła, w głowie już miała wizje wściekłej Tsunade, która czeka na dokumenty ze szpitala, które miały być na wczoraj. Z impetem wtargnęła do swojego gabinetu. Mimo, że obchód dziś należał do innego lekarza, Sakura lubiła dopilnować wszystkiego sama, więc w wolnych chwilach sama odwiedzała pacjentów. Teraz priorytetem były papiery dla Hokage. Na biurku dziewczyny stały puste kubki po kawie i stos segregatorów. Gdy skończyła powiedziała to co zawsze mówi w takich chwilach jej przełożona – „Nienawidzę papierkowej roboty!”. Wykończona zebrała wszystko i szybko udała się w stronę budynku Hokage. Zbliżając się do drzwi zobaczyła Kakashiego, który najwidoczniej też idzie złożyć raporty.

- O Matko i co ja mam zrobić. Jak się zachować po wczorajszym. Nawet nie wiem co on miał na myśli. – stukała się w głowę, próbując wymyślić racjonalne wyście z tej sytuacji. Postanowiła poczekać chwilę w holu a gdy Hatake wyjdzie ona spokojnie spotka się z Tsunade. Po około 20 minutach mężczyzna wyszedł i jak się wydawało nie zorientował się, że Haruno go obserwuje. Dziewczyna podbiegła do drzwi i weszła bez pukania.

- Jesteś nareszcie! Dawaj te papiery. – Sakura podała gruby plik dokumentów.

- Aż tyle! Nienawidzę tych papierów. – Tsunade położyła czoło na blacie.

- Ja też. – odparła cicho Haruno.

- Przestańcie narzekać! – Shizune jako jedyna mogła przywrócić je do pionu.

- No .. – odparły obie bez entuzjazmu po czym Sakura wyszła z gabinetu w celu ponownego pojawienia się w szpitalu.

Idąc korytarzem nagle zorientowała się, że powinna skonsultować z przełożoną jeden przypadek. Odwróciła się szybko i ujrzała przed sobą Hatake opierającego się o ścianę.

Feeling

- Już się obudziłeś sensei? Nie ma sensu zrywać się tak wcześnie jeżeli chce się wyzdrowieć. – Haruno uśmiechała się w stronę mężczyzny.
- Już mi lepiej. Nie cierpię szpitali. Mam nadzieję, że szybko mnie stąd wypuścicie. – Hatake udawał twardego ale dziewczyna wiedziała, że tak wycieńczone ciało wymaga czasu aby dojść do siebie.
- Tyle ile będzie trzeba. No i oczywiście chcę mieć zagwarantowane, że będzie się pan oszczędzał.
- Oczywiście. – Kakashi był rozpromieniony. – A i jeszcze jedno. Mimo tych 14 lat różnicy mów mi proszę po imieniu.
- Naprawdę? Nie wiem czy powinnam, ponieważ jesteś moim sensei. – Dziewczyna była zaskoczona tą propozycją, bo ich relacja wciąż była typem ‚uczeń – mistrz’.
- A dlaczego nie? Jesteś już dorosła, więc to nie problem. Poza tym będę się czuł młodziej. – Założona maska ukryła delikatny rumieniec na twarzy jounina.
- Młodziej! Chyba mistrz .. ee to znaczy .. chyba żartujesz! Ty jesteś wciąż młody. – Sakura przystała na prośbę Hatake i zaczęła zwracać się do niego jak poprosił. Mimo dzielącej ich różnicy wieku, Kakashi nie wygląda na swoje lata. Obcy ludzie często myślą, że nie przekroczył jeszcze 30-tki.
- No i tak się czuję! Chyba ciągłe gadanie Gai’a o młodzieńczej sile do mnie dotarło. – Oboje zaczęli się śmiać.
Porozmawiali jeszcze chwilę o przysłowiowej pogodzie, po czym młoda lekarka wróciła do pracy. Mimo tego, że rozmowa trwała tak krótko oboje naszła myśl, że powoli zmierzają do zmiany ich relacji. Dziewczynie nie przeszkadzał wiek ale raczej pozycja mężczyzny. Ciężko będzie jej teraz traktować swojego wieloletniego nauczyciela jak kolegę.
W przerwie na obiad Sakura wyszła z przyjaciółmi na ramen. Naruto jak zwykle nienajedzony pochłonął trzy miski zupy a Hinata rozmarzona na widok swojego ukochanego nie mogła powstrzymać śmiechu. Siedzieli tak w barze już z 40 minut, kiedy to Uzumaki pognał na trening z Jiray’ą. Nad pustymi naczyniami dalej siedziały już tylko we dwie.
- Ej Hinata. Widzę, że świetnie się wam układa. Bardzo mnie to cieszy. Chyba tylko ty jedna zasługujesz na takiego chłopaka.
- Dziękuję. Wiesz, tyle czasu to ukrywałam ale na szczęście wszystko się między nami wyjaśniło. A z tobą co? Ino wspominała, że dalej jesteś sama.
- Ehh mam tyle pracy, że nie wiem w co ręce włożyć. – Sakura zdała sobie sprawę, że wszystkie jej przyjaciółki miały już swoich facetów.
- Wiesz, że mnie nie oszukasz. Uchiha cię zranił i teraz boisz się zaufać mężczyźnie ale to się zmieni jak spotkasz tego jedynego. – Hyuuga starała się pocieszać dziewczynę. Od jakiegoś czasu były dla siebie prawie jak siostry.
- Pewnie to wszystko utkwiło mi gdzieś w psychice ale co ja na to poradze. – Haruno rozłożyła bezradnie ręce.
- Dobra, dobra ty się tu nie wykręcaj. Jak znajdziesz odpowiedniego to i praca przestanie się tak liczyć.
- Ale co wtedy taki pracoholik jak ja bedzie robił? – obie wybuchły śmiechem po czym zapłaciły za posiłek i wyszły na ulicę. Gdy zmierzały w stronę centrum, Sakura wyrzuciła z siebie to co ją gryzło.
- Wiesz co, odkąd wróciłam z misji czuję się dziwnie w obecności Kakashiego.
- Co masz na myśli. – Hinata była wyraźnie zainteresowana.
- Hmm, no tak jakby zaczeło mi zależeć na nim. – Rumieniec zalał twarz dziewczyny.
- Mówisz poważnie? Z tego co mi wiadomo to fajny z niego facet i do tego samotny. Ale nie uważasz, że jest jest między wami sporo lat różnicy?
- Wiem, wiem ale nie potrafię tego logicznie wytłumaczyć.
- Hmm, może być ciekawie. – Hinata uśmiechnęła się przebiegle.
- Ty już tam sobie nic nie wymyślaj! Czas zejść na ziemię. Skręcam tu do szpitala. Narazie!
- Do zobaczenia.
Kobiety pożegnały się i rozeszły w swoje strony. Hyuuga była wyraźnie zaintrygowana tym co przed chwilą usłyszała. Była bardzo ciekawa, jak to wszystko dalej się potoczy.
Po cięzkim dniu Sakura ledwo stała na nogach, powieki same się zamykały a jedynym jej marzeniem na już było łóżko. Przed wyjściem do domu zajrzała do Hatake lecz jego już nie było. Szybkim krokiem udała się w kierunku stanowiska recepcji.
- Gdzie jest Hatake? – powiedziała to tak głośno, że aż pacjenci wyjrzeli z pokoi.
- Pani Haruno, przepraszam ale nie zdążyłam jeszcze zanieść na pani biurko jego wypisu.
- Jakiego wypisu?! On miał tu leżeć jeszcze z 4 dni! Oszalałaś?! – dziewczynie podnosiło się ciśnienie.
- Ja, ja przepraszam ale to on się dobrowolnie wypisał. Proszę, to jego oświadczenie. – przestraszona kobieta podała Sakurze dokument potwierdzający jej słowa.
- On chyba zwariował. Jak zwykle nie stosuje się do poleceń lekarzy. – powiedziała to na głos raczej tylko do siebie, czytając papiery. – Zanieś mi to na biurko, jutro podpiszę. Teraz idę do domu.
Podwładna wykonała polecenie. Haruno mimo młodego wieku miała ogromny autorytet, dzięki swoim zdolnościom i pracy z Tsunade.
‚Niech ja go tylko spotkam!’ – Haruno pomyślała idąc szybkim krokiem do domu. Nienawidziła sytuacji, gdy ktoś nie stosował się do jej nakazów. Po takim czasie spędzonym z Piątą i jej udzielił się taki despotyzm. Zbliżając się do swojego domu Sakura zauważyła z oddali znajomą, męską postać. Było ciemo, ale wiedziała kto to jest.

- Już się obudziłeś sensei? Nie ma sensu zrywać się tak wcześnie jeżeli chce się wyzdrowieć. – Haruno uśmiechała się w stronę mężczyzny.

- Już mi lepiej. Nie cierpię szpitali. Mam nadzieję, że szybko mnie stąd wypuścicie. – Hatake udawał twardego ale dziewczyna wiedziała, że tak wycieńczone ciało wymaga czasu aby dojść do siebie.

- Tyle ile będzie trzeba. No i oczywiście chcę mieć zagwarantowane, że będzie się pan oszczędzał.

- Oczywiście. – Kakashi był rozpromieniony.

- A i jeszcze jedno. Mimo tych 14 lat różnicy mów mi proszę po imieniu.

- Naprawdę? Nie wiem czy powinnam, ponieważ jesteś moim sensei. – Dziewczyna była zaskoczona tą propozycją, bo ich relacja wciąż była typem ‚uczeń – mistrz’.

- A dlaczego nie? Jesteś już dorosła, więc to nie problem. Poza tym będę się czuł młodziej. – Założona maska ukryła delikatny rumieniec na twarzy jounina.

- Młodziej! Chyba mistrz .. ee to znaczy .. chyba żartujesz! Ty jesteś wciąż młody. – Sakura przystała na prośbę Hatake i zaczęła zwracać się do niego jak poprosił. Mimo dzielącej ich różnicy wieku, Kakashi nie wygląda na swoje lata. Obcy ludzie często myślą, że nie przekroczył jeszcze 30-tki.

- No i tak się czuję! Chyba ciągłe gadanie Gai’a o młodzieńczej sile do mnie dotarło. – Oboje zaczęli się śmiać.

Porozmawiali jeszcze chwilę o przysłowiowej pogodzie, po czym młoda lekarka wróciła do pracy. Mimo tego, że rozmowa trwała tak krótko oboje naszła myśl, że powoli zmierzają do zmiany ich relacji. Dziewczynie nie przeszkadzał wiek ale raczej pozycja mężczyzny. Ciężko będzie jej teraz traktować swojego wieloletniego nauczyciela jak kolegę.

W przerwie na obiad Sakura wyszła z przyjaciółmi na ramen. Naruto jak zwykle nienajedzony pochłonął trzy miski zupy a Hinata rozmarzona na widok swojego ukochanego nie mogła powstrzymać śmiechu. Siedzieli tak w barze już z 40 minut, kiedy to Uzumaki pognał na trening z Jiray’ą. Nad pustymi naczyniami dalej siedziały już tylko we dwie.

- Ej Hinata. Widzę, że świetnie się wam układa. Bardzo mnie to cieszy. Chyba tylko ty jedna zasługujesz na takiego chłopaka.

- Dziękuję. Wiesz, tyle czasu to ukrywałam ale na szczęście wszystko się między nami wyjaśniło. A z tobą co? Ino wspominała, że dalej jesteś sama.

- Ehh mam tyle pracy, że nie wiem w co ręce włożyć. – Sakura zdała sobie sprawę, że wszystkie jej przyjaciółki miały już swoich facetów.

- Wiesz, że mnie nie oszukasz. Uchiha cię zranił i teraz boisz się zaufać mężczyźnie ale to się zmieni jak spotkasz tego jedynego. – Hyuuga starała się pocieszać dziewczynę. Od jakiegoś czasu były dla siebie prawie jak siostry.

- Pewnie to wszystko utkwiło mi gdzieś w psychice ale co ja na to poradze. – Haruno rozłożyła bezradnie ręce.

- Dobra, dobra ty się tu nie wykręcaj. Jak znajdziesz odpowiedniego to i praca przestanie się tak liczyć.

- Ale co wtedy taki pracoholik jak ja bedzie robił? – obie wybuchły śmiechem po czym zapłaciły za posiłek i wyszły na ulicę. Gdy zmierzały w stronę centrum, Sakura wyrzuciła z siebie to co ją gryzło.

- Wiesz co, odkąd wróciłam z misji czuję się dziwnie w obecności Kakashiego.

- Co masz na myśli. – Hinata była wyraźnie zainteresowana.

- Hmm, no tak jakby zaczeło mi na nim zależeć. – Rumieniec zalał twarz dziewczyny.

- Mówisz poważnie? Z tego co mi wiadomo to fajny z niego facet i do tego samotny. Ale nie uważasz, że jest jest między wami sporo lat różnicy?

- Wiem, wiem ale nie potrafię tego logicznie wytłumaczyć.

- Hmm, może być ciekawie. – Hinata uśmiechnęła się przebiegle.

- Ty już tam sobie nic nie wymyślaj! Czas zejść na ziemię. Skręcam tu do szpitala. Narazie!

- Do zobaczenia.

Kobiety pożegnały się i rozeszły w swoje strony. Hyuuga była wyraźnie zaintrygowana tym co przed chwilą usłyszała. Była bardzo ciekawa, jak to wszystko dalej się potoczy.

Po cięzkim dniu Sakura ledwo stała na nogach, powieki same się zamykały a jedynym jej marzeniem na już było łóżko. Przed wyjściem do domu zajrzała do Hatake lecz jego już nie było. Szybkim krokiem udała się w kierunku stanowiska recepcji.

- Gdzie jest Hatake? – powiedziała to tak głośno, że aż pacjenci wyjrzeli z pokoi.

- Pani Haruno, przepraszam ale nie zdążyłam jeszcze zanieść na pani biurko jego wypisu.

- Jakiego wypisu?! On miał tu leżeć jeszcze z 4 dni! Oszalałaś?! – dziewczynie podnosiło się ciśnienie.

- Ja, ja przepraszam ale to on się dobrowolnie wypisał. Proszę, to jego oświadczenie. – przestraszona kobieta podała Sakurze dokument potwierdzający jej słowa.

- On chyba zwariował. Jak zwykle nie stosuje się do poleceń lekarzy. – powiedziała to na głos raczej tylko do siebie, czytając papiery. – Zanieś mi to na biurko, jutro podpiszę. Teraz idę do domu.

Podwładna wykonała polecenie. Haruno mimo młodego wieku miała ogromny autorytet, dzięki swoim zdolnościom i pracy z Tsunade.
‚Niech ja go tylko spotkam!’ – pomyślała idąc szybkim krokiem do domu. Nienawidziła sytuacji, gdy ktoś nie stosował się do jej nakazów. Po takim czasie spędzonym z Piątą i jej udzielił się taki despotyzm. Zbliżając się do swojego domu Sakura zauważyła z oddali znajomą, męską postać. Było ciemo, ale wiedziała kto to jest.

Explanation

- Przecież to .. !

Dziewczyna doznawszy szoku stała nieruchomo, patrząc się w stronę dwójki mężczyzn. Ciarki przeszły ją po plecach a w głowie kłębiły się myśli. Naruto widząc osłupienie towarzyszki, wykrzyczał jej imię, przywołując ją do porządku. Kunoichi podbiegła i przygotowała potrzebne leki oraz opatrunki.

- Niemożliwe. Mistrz Kakashi w takim stanie. – Sakura nie wierzyła własnym oczom.

- Co on właściwie tutaj robi? Nie wiedziałem, że miał ostatnio samotną misję. – Naruto zamyślił się na chwilę po czym wstał i rozejrzał się dookoła.

- Jestem ciekaw, co się tu właściwie wydarzyło. Sakura i co z nim?

- Tętno jest wyczuwalne ale poziom jego chakry jest bardzo niski. Wygląda na to, że podczas walki ostro przesadził z Sharinganem. Dobrze wie, że nie może tak ryzykować a wciąż to robi! – Widać było z jaką troską zajmowała się swoim mistrzem. Bardzo sprawnie opatrzyła wszystkie rany nie rozpraszając się ani na chwilę.

- Pewnie miał co do tego ważny powód. Jeżeli tego użył to przeciwnik sobie zasłużył. – Chłopak starał się poukładać wszystkie fakty w logiczną całość. – Ale dlaczego zostawił go przy życiu. Miał jedyną okazję, aby go zabić a jednak tego nie zrobił.

- Myślę, że ta osoba chciała, żeby przeżył. A może po prostu miał honor i nie dokopał leżącemu. – Sakura wstała, dając znak, że już wszystko zrobione a stan rannego jest w normie.

- Musimy rozbić tutaj obóz, robi się ciemno. – Uzumaki spojrzał w niebo a następnie zabrał się za rozpalenie ogniska.

- Kakashi musi się wybudzić, inaczej nie damy rady doprowadzić go do Konohy. – Kobieta przyglądała się leżącemu mężczyźnie z delikatnym uśmiechem i pełnym ciepła wzrokiem.

Po postawieniu namiotu i rozpaleniu ognia, Naruto ułożył Kakashiego w śpiworze a sam dołączył do przyjaciółki.

- O czym myślisz Sakura-chan? – Naruto wciąż czasem zwracał się do niej tym uroczym zdrobnieniem.

- O wszystkim i o niczym. Widzisz, teraz to my ratujemy naszego mistrza tak jak on zawsze ratował nas. – Kobieta uśmiechnęła się i spojrzała na blondyna.

- Czas leci naprzód, że nawet nie jestem w stanie tego dojrzeć.

- Naruto, po prostu dorośliśmy.

- Chciałbym, żebyśmy znów chodzili razem na misje! Ja, ty, mistrz Kakashi i .. Sasuke.

W tym momencie dziewczyna spuściła głowę a uśmiech zniknął z jej delikatnej twarzy. Wiatr lekko musnął skórę i poruszył długie włosy.

- Przepraszam Sakura. Nie powinienem przy tobie o nim wspominać.

- Daj spokój Naruto. To już zamknięty rozdział w moim i naszym życiu.

- Mogę zadać ci osobiste pytanie?

- Jasne, pytaj. – odpowiedziała rozgrzebując patykiem popiół w ognisku.

- Czy ty go wciąż kochasz? Kochasz Sasuke? – powiedział cichym głosem.

Sakura zamyśliła się na dłuższą chwilę po czym odpowiedziała.

- Teraz już nie. Nie kocham go. Kiedyś wskoczyłabym za nim w ogień ale po tym jak nas zostawił to czuję tylko żal. Taka obojętność i ignorancja wobec czyiś uczuć jest straszna. Sprawia, że miłość przeradza się w niechęć a nawet nienawiść. Po prostu jak o nim myślę to jest mi cholernie przykro. – powiedziała to tak oziębłym tonem, zupełnie nie w jej stylu.

- Mi też jest ciężko. Przyjaciel na śmierć i życie odwraca się plecami zadając tak bolesny cios, że nie jest się w stanie tego zapomnieć. – W oczach chłopaka pojawił się smutek.

- Musimy to zaakceptować. To jest jego wybór. Siłą nic nie zrobimy. Może jeszcze kiedyś będzie dane się nam spotkać i przeżyć tak dobre chwile jak w dzieciństwie. – Po policzkach dziewczyny spłynęły łzy, które w świetle księżyca błyszczały na jej twarzy jak gwiazdy.

Naruto objął ją ramieniem i powiedział tylko dwa słowa. – Będzie dobrze. – Wiedział, że to wystarczy. Siedzieli tak i wspominali swoje pierwsze kroki na drodze ninja.                   Kiedy to humor obojga znacznie się poprawił, głośny śmiech przerwał hałas dobiegający z namiotu.

- Mistrzu Kakashi! – zawołali w jednym momencie jak na komendę i podbiegli do Hatake.

- Sakura! Naruto! Co? Jak? Co wy tu robicie? – bełkotał bez namysłu dopóki Haruno nie zamknęła mu ust swoją dłonią.

- Proszę teraz odpoczywać. Nie może się pan przemęczać. Chakra musi wrócić na prawidłowy poziom a wycieńczone ciało powinno się zregenerować. Jak tylko pański stan się poprawi wrócimy do wioski, gdzie w szpitalu przejdzie pan odpowiednie leczenie. – Sakura przemawiała jak typowy lekarz.

- Kakashi! Ale narobił nam sensei strachu! Co tu się stało? Gdyby nie Sakura mogłoby się to tragicznie zakończyć. Mogłeś się wykrwawić na śmierć!

- Naruto! Przestań! – Haruno uciszyła chłopaka jednym, solidnym ciosem.

- Dziękuję wam za pomoc. – Hatake skinął głową przed swoimi uczniami. Mimo maski można było dojrzeć uśmiech na jego twarzy. – Jestem wam naprawdę bardzo wdzięczny.

Gdy jounin doszedł do siebie i był w stanie iść o własnych siłach ruszyli powoli do domu. Podczas marszu Naruto nie dawał za wygraną i dociekał z kim walczył jego mistrz.

- Dobrze powiem wam. To była bardzo tajna misja. Nikt nie mógł się dowiedzieć, że się jej podjąłem. Wiedziała tylko Hokage. – zaczął opowiadać.

- Racja. Nawet nie zauważyłem, że nie ma cię w wiosce. Specjalnie dostawaliśmy takie zadania, żeby się nie zorientować, że masz misję.

- Zgadza się. Nie odbierzcie tego źle. Takie są zasady.

- Rozumiemy.

- Miałem wytropić Uchiha Obito.

Haruno i Uzumaki słuchali z ogromnym skupieniem.

- Jak wiecie, to mój przyjaciel z drużyny. Myślałem, że zginął ratując mnie podczas jednej z naszych misji. Rzeczywistość jest zupełnie inna. On z nieznanych nam powód jest przeciwko naszej wiosce. Niestety, nie wszystko poszło po mojej myśli. Doszło do walki. A resztę historii znacie.

- Niesamowite, że on żyje! – Naruto był bardzo pobudzony.

- Tak, też byłem zaskoczony. Dlatego tylko ja mogłem wykonać tę misję, ponieważ znam go na wylot. Przez te lata stał się bardzo silny. To jeszcze nie koniec.

Dreszcz przeszedł przez ciała towarzyszy na samą myśl jak to wszystko się skończy.   W końcu dotarli do wioski. Kakashi został zabrany na szpitalny oddział nad którym panowała Sakura, a reszta udała się do Tsunade złożyć raport. Gdy wyszli z budynku Naruto zapytał:

- Czy wszyscy Uchiha mają w zwyczaju nagle znikać, by później pojawić się ze zwiększoną siłą?

- Hmm, dobre pytanie. Może się kiedyś przekonamy. – Haruno puściła do przyjaciela oczko po czym udała się domu.

Po długiej, odprężającej kąpieli położyła się do łóżka.

- Jestem wykończona. – powiedziała do siebie po czym szybko zasnęła.

Rano po solidnym śniadaniu i mocnej kawie, dziewczyna zmusiła się do ubrania i wyjścia do szpitala. Była bardzo ciekawa jak czuje się Kakashi. Szczerze to zaczęło jej się podobać to, że od jakiegoś czasu ten jounin przestał traktować ją jako nieporadną, bezbronną dziewczynkę a zaczął uważać za kobietę.

Po wejściu do swojego gabinetu ujrzała stos dokumentów i kart pacjentów.

- Jestem chyba masochistką. – pomyślała na widok ogromu pracy jaki ma wykonać jeszcze tego samego dnia. – Ale najpierw idę na obchód!- zarządziła po czym ubrała biały kitel i wyszła z pokoju.

Kakashiego zostawiła na sam koniec. Zapukała lekko a następnie otworzyła drzwi. To co zobaczyła było bardzo urocze. Widok pogrążonego we śnie mężczyzny był na swój sposób rozczulający. Podeszła do łóżka, sprawdzając temperaturę i poprawiając kroplówkę. Spojrzała z bliska na twarz, która jak zwykle była zakryta maską. – To takie intrygujące. – pomyślała. Jego włosy opadały delikatnie na poduszkę a kilka kosmyków zakrywało czoło. Gdy dziewczyna przerzuciła wzrok niżej, poczuła lekkie podniecenie. Klatka piersiowa Hatake była umięśniona a skóra mimo, że pokryta drobnymi bliznami, gładka. Chwilę później zbeształa samą siebie w myślach. Przykryła mężczyznę kocem po czym odwróciła się w stronę wyjścia.

- Sakura. Zaczekaj. – dziewczyna usłyszała swoje imię za plecami po czym spojrzała na Kakashiego.

Cherry blossom

Wiosna jest taka piękna! – radośnie krzyknęła młoda dziewczyna o imieniu Sakura.

Widok z pokoju dziewczyny zapierał dech w piersiach. Błękitne niebo okrywające wioskę było tak czyste i przejrzyste, że od razu poprawiało humor. Dodatkowo kwitnące drzewa wiśni pobudzały zmysły.

- A może by tak .. zakochać się na wiosnę .. – pomyślała w duchu.

Haruno Sakura to 20-letnia piękna kunoichi o długich, różowych włosach. Odkąd została medycznym ninja liczyła się tylko kariera. Wielogodzinne treningi i noce spędzone nad książkami całkowicie wyeliminowały ją z życia towarzyskiego, nie mówiąc już o miłosnym. Może dlatego wraz z nadejściem wiosny, postanowiła zwolnić tempo życia i dać się ponieść emocjom.

Po odejściu od okna, gdy już zaczerpnęła świeżego powietrza, ubrała się i zabierając potrzebne rzeczy wyruszyła do pracy.

Często idąc samotnie przez urocze uliczki Konohy, Sakura wspominała beztroskie dzieciństwo spędzone z Naruto i Sasuke. Życie było wtedy inne, wesołe. Dlaczego wszystko potoczyło się tak a nie inaczej! – myślała zaciskając pięść. Myśli zaczęły spływać jedna po drugiej w ekstremalnym tempie. Z tego wszystkiego wyrwało ją znajome wołanie.

- Sakura! Sakura! – Naruto był jak zwykle pełen radości i energii.

- Naruto miło cię widzieć.

- Dlaczego ty wiecznie chodzisz taka zamyślona? Zejdź na ziemię i rozerwij się. Wieczorem idziemy z Hinatą na ramen. Idziesz z nami?

- Chętnie ale nie chcę wam przeszkadzać.

- Daj spokój Sakura-chan! Z tobą zawsze chętnie się spotkamy! To jak? Tam gdzie zawsze o 19:00?

- Z przyjemnością. – na twarzy Haruno pojawił się uśmiech.

Naruto, który zawsze gdzieś pędzi, pobiegł dalej machając przyjaciółce. Dziewczyna zdała sobie sprawę, że jest on jej najbliższym człowiekiem na świecie. Wiele znajomości wygasło w sposób naturalny odkąd rzuciła się w wir pracy. Ludzie zastanawiają się dlaczego z tak wesołej dziewczynki wyrosła zamknięta w sobie kobieta. Adoratorów nigdy jej nie brakowało, mało jest tak pięknych osób jak ona. Lecz mimo wszystko każdego odrzucała, nieświadomie raniąc ich serca. Tylko ona wiedziała skąd ta blokada emocjonalna. Nikomu tego nie mówiła, bo jak twierdziła to by niczego nie zmieniło. Wszystko miało miejsce 5 lat temu, kiedy to jej młodzieńcza miłość opuściła zarówno ją jak i wioskę, imię które nie było wypowiadane na głos – Uchiha Sasuke.

Po dotarciu do siedziby głównej władz Konohy, Sakura skończyła rozmyślać i skupiła się na wykonywaniu obowiązków. Mimo, że była na wysokim stanowisku w szpitalu to czasem brała udział w misjach, powierzonych jej przez Tsunade.

Po donośnym pukaniu do drzwi gabinetu Hokage, usłyszała stanowcze ‚Wejść!’

- Jak dobrze, że już jesteś! – Piąta usiadła wygodnie w fotelu, popijając ciepłą i jakże aromatyczną kawę. – Mam dla ciebie zadanie. Siadaj i słuchaj.

- Oczywiście. – dziewczyna posłusznie zajęła miejsce przy biurku i z narastającą ciekawością czekała.

- Dziś rano dostaliśmy wiadomość, że jeden z naszych shinobi jest ciężko ranny. Nie nadaje się do podróży, więc dotarcie do wioski nie wchodzi w grę. Nie ma też z nim żadnego medyka. Jest sam.

- Wiadomo kto to jest?

- Niestety informator nie podał nazwiska. Wiadomość była bardzo chaotyczna. Nie wiem nawet, od kogo pochodzi. Autor jest anonimowy.

- Wyruszę najszybciej jak się da. – Haruno przejęła się sprawą i była gotowa do działania.

- Tutaj masz opis miejsca, w którym widziano rannego. Naruto pójdzie z tobą tak dla bezpieczeństwa. Powodzenia! – powiedziała stanowczo jak zawsze.

- Oczywiście! Idę się przygotować.

Po tych słowach wyszła z gabinetu. Na korytarzu dostrzegła swojego przyjaciela.

- Hej Naruto! Mamy misję! Niestety znowu nie uda nam się wyjść na ramen. – uśmiech nie schodził jej z twarzy.

- Uczcimy powodzenie naszego zadania po powrocie podwójna porcją!

- Cieszę się. Będę czekać pod bramą główną za godzinę. Nie spóźnij się!

- Jasne Sakura!

Każdy ruszył w swoją stronę. Teraz liczyła się każda minuta.

Nieustający bieg trwał przez 2 godziny. Kiedy dotarli na miejsce, zaczęli szukać. Nie było nikogo. Najwyraźniej informator tylko wysłał wiadomość, ale nie pofatygował się by poczekać na pomoc przy rannym.

- Rozdzielmy się. Przeszukamy większy obszar. – Zarządził Uzumaki.

Minęło kolejne pół godziny aż w końcu się udało.

- Sakura! Sakura! Znalazłem go! Jest źle, pospiesz się. – głos chłopaka zabrzmiał bardzo nerwowo. Czuć było strach.

Dziewczyna biegła za głosem towarzysza. Jej również udzielił się jakiś niewytłumaczalny niepokój.

- Jesteśmy tutaj!

Gdy Haruno ujrzała blondyna trzymającego ofiarę, natychmiast zbladła a źrenice się rozszerzyły. Drżącym głosem wydała z siebie ledwo słyszalny szept:

- Przecież to .. !

…………………………………………..

*Reiro